"Spóźnieni" (Dramione, DM+HG)

Szervusz! Zapraszam do mojej pierwszej miniaturki z Harry'ego Pottera z paringiem Dramione. To moja ulubiona para z tej serii, więc mogę ją często wrzucać. Mam nadzieję, że się Wam spodoba! ~Nymeria.

*

Cholera jasna! - przeklęła w duchu Hermiona. Nie dość, że ta idiotka Lavender nie raczyła jej obudzić, to jej pierwszą lekcją były Eliksiry. Była pewna, że Snape odejmie jej multum punktów.
Biegła ile sił w nogach i jednocześnie starała się ubrać. Nagle przed samą klasą poczuła, że ktoś na nią wpada. Ziemia osunęła się jej spod nóg i wywróciła się. Gdy zobaczyła na kogo trafiła, nie potrafiła opanować napadu gniewu.
- Malfoy! Co ty sobie wyobrażasz?! Nie dość, że się spóźniłam to jeszcze musiałam wpaść na ciebie!
- Ciebie też miło widzieć, Granger - odpowiedział sarkastycznym tonem Draco. Zauważył, że Gryfonka nie zapięła paru guzików bluzki, dzięki czemu miał całkiem niezłe widoki. Ogółem ostatnio się wyrobiła. Z kujonicy z sianem na głowie, zmieniła się w całkiem atrakcyjną i zgrabną dziewczynę. Gdyby tylko nie była szlamą...
- Och, nie mam ochoty na kłótnię z tobą! - Hermiona weszła do klasy, a zaraz za nią Ślizgon. Wyczuła spojrzenia wszystkich z sali na sobie i Malfoy'u. Zrozumiała dlaczego.
Miona była rozczochrana, miała rozmazany makijaż, ale najgorsze było to, że nie dopięła do końca swojej bluzki i zrobił się duży dekolt. Nie byłoby to bardzo dziwne gdyby nie to, że ten oślizgły gad też nie był do końca ubrany. Wyglądało to dwuznacznie. Ron był wściekły, Harry zszokowany, Gryfoni zaskoczeni, Ślizgoni zniesmaczeni, a Severus- jak zwykle zresztą- miał beznamiętny wyraz twarzy. Kasztanowłosa zarumieniła się ogniście, a na twarz Smoka wpłynął uśmiech satysfakcji. Udało mu się upokorzyć tą szlamę. Kosztem siebie, ale to nic nie znaczyło.
- Bardzo przepraszam za spóźnienie Profesorze, ale...
- Milcz Granger! -50 punktów dla Gryffindoru. Niech się tak pan nie cieszy, panie Malfoy. -50 punktów dla Slytherinu. I widzę was dzisiaj o 18:00 na szlabanie! Teraz siadać!
Hermiona posłała złośliwy uśmiech Malfoy'owi. On i reszta Ślizgonów byli w głębokim szoku. Snape ODJĄŁ SLYTHERINOWI punkty?! Trzeba tą datę zapisać w kalendarzu. Niestety, była jedna wolna ławka i musieli usiąść razem. Odsunęli się od siebie tak daleko, jak tylko mogli. Nie odezwali się ani słowem, ale pałało od nich nienawiścią. Po lekcji do Miony podbiegli Ron i Harry.
- Co to miało być?! - Ron był rozwścieczony. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Zdenerwowała się, bo on zamiast ją wspierać, to ją dobija. Miała dość tej jego zazdrości. Już dawno nie byli razem, więc nie mógł jej rozkazywać. A resztą, to był Malfoy! Powinien wiedzieć, że nigdy by nie dotknęła z własnej woli tego robaka. - Puszczasz się z nim czy co?! - Ron przesadził i to ostro.
- Jesteś bezczelny! Co ty mi sugerujesz? Wpadłam na niego przed klasą, bo też się spóźnił i tyle.
- I też przypadkiem nie ubrał się do końca, tak jak ty?! Kogo ty oszukujesz Hermiona?! Dziwię się mu, że chciał dotknąć szla... - przerwał, bo chyba poczuł, że przeważył szalę, ale dla Granger było tego za wiele. - Miona, przepraszam, ja...
- Dość. Wiem co chciałeś powiedzieć, mówiłeś to co myślisz - odpowiedziała zimnym głosem. Bardzo ją zabolały słowa jej rudego przyjaciela. Już byłego przyjaciela. I tak pewnie nie chciał się przyjaźnić ze szlamą. - Nie różnisz się niczym od niego! Tak samo traktujesz mugolaków. Wywnioskowałam to po twoich słowach. Zawiodłam się na tobie. A teraz żegnam. - Szybko się odwróciła i uciekła. Słyszała, jak wołał ją Potter, ale nie miała ochoty na rozmowę z nim. Nie chciała,  by widzieli jej łzy. Nie wiedziała, że widział je ktoś inny...

Nadeszła pora szlabanu. Hermiona nie wróciła na resztę zajęć, bo nie miała ochoty oglądać Weasley'a. Na karę przebrała się w czarne legginsy, zwykły szary T-shirt z nadrukiem i trampki. Włosy zaplotła w luźny warkocz. Nie malowała się mocniej, bo to tylko szlaban. W drodze do gabinetu Mistrza Eliksirów spotkała Malfoy'a.
- Czekaj Granger! - zawołał Ślizgon. Musiał ją zapytać o to czy płakała przez niego. Nie wiedział czemu, ale musiał. - Czemu dzisiaj płakałaś?
- A od kiedy obchodzi cię moje życie? Życie szlamy!
- Od dzisiaj. Oj Granger, co ci szkodzi? Powinnaś być zaszczycona, że Draco Malfoy pozwala ci się wyżalić. Nie każda ma taki przywilej. - wiedziała, że kpił z niej, ale co ma do stracenia?
- To przez Rona. - Spuściła głowę.
- Co ten rudy śmieć mógł ci zrobić? - Czyli to nie przez niego. Jednak słynne Golden Trio nie jest takie idealne.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?! Zwyzywał mnie od puszczalskiej szlamy! Powiedział, że się z tobą puszczam, a on dziwi się tobie jak może dotykać szlamy! - Hermiona nie mogła powstrzymać łez. Nawet jeśli widziała je ta tchórzofretka.
- Z tym dotykaniem miał rację, ale nie rozumiem jak przyjaciel może tak nazywać swoją przyjaciółkę. - Nie przyznał tego, ale zrobiło mu się żal Gryfonki. On nigdy jej aż tak nie zwyzywał.
- I to wszystko przez ciebie! Zarzuciłam mu, że jest taki sam jak ty. Tak samo traktujecie mugolaków, tak samo was nienawidzę i jesteście siebie warci! - wykrzyknęła mu to w twarz i pobiegła z dala od niego. Nigdy nie przyzna się do tego na głos, ale tak naprawdę nie czuła do Ślizgona nienawiści, tylko coś innego...

- Panna Granger spakuje moje eliksiry, a Pan Malfoy będzie pakował moje księgi i woluminy. Gdy zrobicie wszystko możecie odejść. W razie kłopotu będę w gabinecie profesora Dumbledore'a - poinformował ich chłodno i wyszedł.
Robota szła im dosyć sprawnie, ale czuć było nerwową atmosferę. Nie odezwali się do siebie ani słowem. Hermiona stała na drabinie, lecz nagle poczuła, że za bardzo się wychyliła i upada. Już przygotowała się na przenikliwy ból, ale ku jej zaskoczeniu upadła w ramiona Dracona. Odstawił ją na ziemię i lekko się odsunął.
- Dzięki - mruknęła czekoladowooka. Już miała wrócić do pracy, gdy Draco złapał ją za rękę. Spojrzała na niego zdziwiona.
- Przepraszam za wszystko. - Herm była w szoku. Malfoy przeprasza szlamę? - Za te wszystkie wyzwiska przez te 7 lat. Za upokorzenia, kpiny, złośliwości. Wiem, że to za mało, ale proszę cię. Wybacz mi. Ja po tej wojnie staram się zmienić. Proszę - mówił naprawdę szczerze. Wyczuła to i postanowiła dać mu szansę.
- Każdy zasługuje na drugą szansę, a szczególnie ty. - Draco nie wiedział o co chodzi, ale ucieszył się. Hermiona poczuła, że unosi się nad ziemię. To Ślizgon ją podniósł i zaczął się kręcić razem z nią.
- Dziękuję ci!
- Nie ma za co, ale postaw mnie już - powiedziała ze śmiechem. Wiedziała, że musi mu to powiedzieć. Najwyżej ją wyśmieje i zwyzywa, ale już i tak nie ma nic do stracenia.
- Muszę ci coś wyznać - powiedzieli jednocześnie.
- Ty pierwszy - Uśmiechnęła się do niego.
- Od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem, chciałem cię poznać. Niestety, rodziny się nie wybiera i mój ojciec wpajał mi głupoty o mugolakach. Kłamał, że są gorsi od czystokrwistych. Teraz wiem, że to nieprawda. Są tacy sami jak reszta, w twoim przypadku nawet lepsi - Gryfonka zarumieniła się - Nigdy nie czułem do ciebie nienawiści. Całe życie cierpiałem, bo musiałem udawać. Teraz nie daję rady, bo to uczucie się pogłębiło.
Panna Granger nie mogła uwierzyć. Wyznał jej to, o czym dawno marzyła.
- Chciałam ci wyznać to samo. Nie czułam do ciebie nienawiści, ale wiedziałam, że nigdy nie będziemy razem, więc postanowiłam starać się odkochać. Nie potrafię. Kocham cię - wyznała szeptem Hermiona. To wystarczyło Malfoy'owi. Złączyli się w długim i czułym pocałunku. Zanurzyła ręce w jego gęstych, platynowych włosach, a on objął ją w talii. Całowali się długo, aż stracili poczucie czasu. Po pocałunku jeszcze długo stali objęci razem.
- Ja też cię kocham - powiedział wreszcie Draco.
- Chyba musimy podziękować Snape'owi. To dzięki temu szlabanowi jesteśmy razem - stwierdziła Hermiona ze śmiechem.
- Chodź, zrobimy to razem. - Wyszli razem trzymając się za ręce.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PROLOG

Taka jakby zapowiedź